
"Jestem reprezentantem kraju, który rozpada się na oczach całego świata i obywateli. W zeszłym roku popełniono u nas o milion przestępstw więcej niż w zeszłym a i tak większość z nich nie została zgłoszona. Jedna piąta milicjantów odchodzących z pracy automatycznie idzie na żołd mafii, która jest wszechpotężna, bo haracz płaci jej 75% wszystkich prywatnych firm.” – taką prezentację swojego kraju w 1995 [1] mógłby przedstawić minister spraw zagranicznych Rosji Andriej Kozyriew. Oczywiście zrobiłby to tylko wtedy, gdyby oszalał, bo przecież dyplomaci w innych przypadkach prawdy nie mówią.
I właśnie ten obraz Rosji wyziera z pracy Federico Varese’go „The Russian Mafia. Private Protection in a New Market Economy”, niestety po polsku niewydanej jeszcze. Varese postawił sobie za zadanie cel ambitny, ciekawy i trochę niebezpieczny również. Postanowił, że jeżdżąc do Rosji i rozmawiając z ludźmi oraz grzebiąc w archiwach sprawdzi jak powstała tamtejsza mafia, jaką ma tradycję i historię oraz dlaczego ma się tak świetnie. Autor jest wykładowcą akademickim oraz socjologiem przestępczości, ale jego książka nie jest przeintelektualizowanym wywodem na temat ludzkiej skłonności do zła. Ta metodyczna praca ukazuje motywy, kontekst oraz subkulturę składające się na fenomen mafii.
Badanie tajnych, przestępczych organizacji posługujących się przemocą nie należy do zadań najprzyjemniejszych i najłatwiejszych. Charakter tych organizacji powinien być brany przez badacza pod uwagę nawet przy czynności zdawałoby się laboratoryjnie nudnej jaką jest wybór metody badania. Na przykład, nierozsądne byłoby decydować się na metodę „obserwacji uczestniczącej”. W jej ramach uczony prowadzi analizę zachowań obserwowanych jednostek starając się wtopić w grupę, często nie zdradzając rzeczywistego celu przebywania między obserwowanymi[2]. Ten rodzaj metody w momencie dekonspiracji groziłby badaczowi niezwykle nieprzyjemnymi konsekwencjami. Varese często także nie mógł prowadzić nagrywać swoich wywiadów, gdyż rozmówcy albo nie wyrażali na to zgody, albo on sam nie chciał stwarzać dystansu między nim a interlokutorem. I choć instytucja na wzór słynnej, sycylijskiej omerty jest na Wschód od Bugu nieznana, to przecież wszystkie nielegalne organizacje świata swoim członkom narzucają normy dyskrecji, zatem praca socjologa na takim polu musi być żmudna.
Rosja jest krajem ogromnym, zamieszkanym przez wiele różnych narodów, mających swoje własne kultury a często i swoje własne mafie – lub przynajmniej tak się je określa. Łatwo spotkać się z terminami „mafia czeczeńska” etc. Przedmiotem zainteresowania Varese’go była jednak mafia ogólnorosyjska (mówiąc precyzyjnie z miasta Perm) rozumiana jako organizacja bez wyraźnego kontekstu etnicznego, czyli tradycji specyficznych dla konkretnych grup etnicznych, a zatem na wstępie lepiej zrozumiała dla badacza z zewnątrz.
Korzystając z teorii przedstawioną przez znawcę mafii sycylijskiej Diego Gambettę [3], Varese proponuje by potraktować mafię, w tym wypadku rosyjską, jako fenomen będący spontaniczną odpowiedzią ludzi na mankamenty najważniejszej organizacji, jaką jest państwo, a w szczególności na nieumiejętność państwa w dziedzinie ochrony wszelkich istotnych interesów swoich obywateli.
W 1994 roku prezydent Jelcyn otrzymał raport stworzony przez Centrum Analizy Polityki Społecznej i Ekonomicznej. Według raportu ¾ wszystkich prywatnych firm w Rosji płaciło haracz rozmaitym grupom przestępczym[4]. Jednak problem w tej skali nie mógłby wystąpić, gdyby (podobnie jak na Sycylii) część z przedsiębiorców dobrowolnie nie kontaktowała się z organizacjami przestępczymi, by działając wspólnie zabezpieczyć swoje interesy – odebrać dług, zrealizować kontrakt, wymusić zgodę na transakcję czy, co bardzo ważne, zabezpieczyć się przed nieracjonalnie wysokimi haraczami narzucanymi przez mafię na graczy „niezrzeszonych”.
Także i prywatni ludzie mogli poszukiwać kontaktu z mafią w celu znalezienia ochrony przed rozmaitymi „drapieżnikami”. Varese w Permie odnalazł kobietę, która padła ofiarą oszusta przy okazji kupowania mieszkania. Sprawa założona w sądzie nic nie dała, więc zdesperowana kobieta zasięgnęła rady, do kogo warto się zwrócić i następnie poprosiła organizację przestępczą o pomoc. Poturbowany oraz przestraszony naciągacz szybko oddał mieszkanie a mafia zainkasowała sowite wynagrodzenie.
Mafia w Rosji operując na wielką skalę, czyli na lokalnych rynkach pobierając opłatę za ochronę od setek a czasem nawet tysięcy podmiotów gospodarczych (na przykład parę tysięcy straganów na wielkim bazarze płacących haracz), musiała sprofesjonalizować swoje relacje z klientami by nie być zmuszoną do utrzymywania swej kontroli na tak wielkich rynkach wyłącznie przemocą. Trudno przecież pobić kilkuset handlarzy, którzy zniechęceni nieskutecznością oraz brutalnością postanowią oszukać mafię. Byłoby to kosztowne i pracochłonne a w tym czasie nie miałby kto zbierać opłat od posłusznych „kooperantów”. Bardziej opłaca się potraktować ich tak, aby sami chcieli utrzymywać relacje z mafią i uważali, że koszty tej relacji są uzasadnione z punktu widzenia biznesu. To dlatego księgowi mafii, w obserwowanym przez Varesego Permie, kioskarzom narzucają nieuciążliwe opłaty a sam proces zawierania oraz utrzymywania relacji jest prowadzony w uprzejmej atmosferze. Mafia więc pod krawatem, uprzejmie oraz racjonalnie zarządza swoimi "owieczkami" i tym różni się od milicji.
Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że mafia jest w takim razie doskonałym przykładem jakiejś samopomocy czy sensowną alternatywą dla nieefektywnego państwa. Usługi mafii, jak to wykazał już Gambetta[5], mogą „wykupić” inni przestępcy. Ponieważ mafia, w odróżnieniu od państwa nie postępuje według reguł skonstruowanych i wdrażanych w celu zabezpieczenia dobra wspólnego, więc w zależności od potrzeb klient błyskawicznie może się stać ofiarą, której kontakt z mafią nie daje żadnych korzyści a jedynie przysparza problemy.
W tej sytuacji szeroki popyt na usługi mafii (będący zarazem warunkiem sine qua non dla niej samej) może zrodzić się tylko wtedy, obywatele nie mają wyboru i uważają ten rodzaj ryzyka za mniejsze zło. W rosyjskich warunkach wynika to m.in. z tego, że ludzie bardziej niż mafii boją się… milicji i wszystkich służb policyjnych, mających nad obywatelem władzę [6]. I nic dziwnego! Prawo podatkowe w Rosji jest niejasne i skomplikowane – pisze Varese - przez co podlega arbitralnej interpretacji urzędnika (uniwersalna zachęta do nadużyć) a dodatkowo nie istnieją skuteczne mechanizmy kontroli pracy takich służb mundurowych. Władza milicjanta czy kontrolera nad przedsiębiorcą jest wielka a potencjalne sankcje bardzo dotkliwe. W oczach opinii publicznej urzędnik jest więc zagrożeniem - chciwy, kapryśny, nieprzewidywalny i wszechwładny. I dopiero na tym tle mafia często wypada lepiej.
Przypomina to jako żywo sytuację na Sycylii w XVIII i XIX wieku, gdy kolejne rządy centralne fundowały mieszkańcom wyspy nieskuteczne oraz skorumpowane instytucje władzy i jedyną alternatywą była przestępcza oraz patologiczna samoorganizacja. Stopień tego samorzutnego zorganizowania a prowadzonego bez planu zdumiewa. Sycylijska i rosyjska mafia są scentralizowane, gdzie poszczególne mafie – lokalne organizacje – dzielą rynki między siebie, negocjują nowe warunki współpracy, wyznaczają obowiązki swoim uczestnikom oraz przeciwdziałają przewidywalnym zagrożeniom. Porównując organizację mafii włoskiej i rosyjskiej, ta druga ma nawet bardziej złożoną strukturę, bo zapewne ze względu na rozmiar kraju, istnieje więcej szczebli organizacji umożliwiających lepsze delegowanie zadań. Centralizację i organizację mafii po części można tłumaczyć porównując koszty przemocy i koszty współpracy. Przemoc, jako kosztowna i wielce ryzykowna metoda działania wobec kogoś, kto może odpłacić z nawiązką staje się wtedy alternatywą a nie podstawą działania. Oczywiście wojny mafijne istniały zawsze, ale tłumaczyć je należy właśnie jako sytuacje, gdy ktoś ocenił przemoc jako mniej ryzykowną metodę działania i bardziej opłacalną niż negocjację.
Ta optyka nie jest też obca i władzy, która w Rosji roztropnie nie wydaje mafii totalnej wojny wiedząc, że koszty negocjacji są znacznie mniejsze niż koszty konfrontacji. Varese cytuje zdumiewające głosy, pojawiające się w rosyjskiej publicznej debacie na temat mafii, wedle których państwo powinno zawrzeć z mafią pakt o nieagresji, w ramach którego obydwie strony pójdą na ustępstwa gwarantujące z jednej strony mafii nietykalność, z drugiej obywatelom większe bezpieczeństwo. Nie należą do rzadkości również kontakty milicji z mafią, w wyniku których obydwie strony ustalają granice swoich wpływów. Badacz odnalazł w Permie przedsiębiorcę, który po złożeniu mu przez mafię propozycji haraczu skorzystał z własnych kontaktów w milicji. Następnie obydwie strony – mafia i milicja - spotkały się i panowie w mundurach oznajmili, że „tego pana my chronimy, nie wy”, co mafia przyjęła do wiadomości i przedsiębiorcy więcej nie odwiedzała.
Gdyby jakiś szalony demiurg przyglądając się Rosji na jej wzór zechciał stworzyć mafię w warunkach eksperymentalnych, to przepis na jej powstanie byłby zarazem i dość prosty i, całe szczęście, trudny do powtórzenia w innych warunkach, innych krajach. Na wzór przepisu kucharskiego mógłby ten „przepis ma mafię” brzmieć tak:
„Weź ustrój totalitarny i potrząśnij nim bardzo mocno oraz zgruchocz. Następnie odrzuć na bok funkcjonariuszy instytucji przemocy tego ustroju, pozbaw ich pracy a tych pracujących zdemotywuj niskimi płacami oraz utratą prestiżu. Jednocześnie weź stare prawa i przepisy oraz wymieszaj z nowymi, tak by stały się nieczytelne nawet dla ekspertów oraz stworzyły przedziwną mieszankę. Potem odstaw na bok. Wymieszaj teraz funkcjonariuszy starego ustroju z przestępcami oraz także odstaw na bok i pozwól by przeszkód to ciasto rosło. Dodaj do tego chaos wywołany transformacją oraz głęboki kryzys ekonomiczny obawiający się dramatycznie niskimi pensjami, emeryturami, brakiem węgla nawet na Syberii. Dobrze, aby wszyscy byli mocno zdemoralizowani – pozbawieni wiary w ideały oraz skuteczność państwa w rozwiązywaniu problemów. Uwaga, konieczne jest, aby świat przestępczy miał dostęp do broni palnej, najlepiej z magazynów wojskowych.”
Choć to niedoskonałe streszczenie przyczyn rozrostu struktur przestępczych, to jednocześnie pozwala dostrzec, dlaczego mafia nie jest fenomenem typowym dla krajów typu Niemcy, Francja, Szwecja czy Wielka Brytania lub nawet Polska.
W arcyciekawej pracy Varesego jest tylko jedna luka. W odróżnieniu od innych badaczy mafii (Dickie 2004, Gambetta 1993) nie powołuje się on na relatywnie pewne źródła, jakimi są zeznania schwytanych oraz skruszonych mafiosów. We Włoszech takim wielkim przełomem w wiedzy na temat mafii sycylijskiej były procesy lat 80-ych, w wyniku których skazano kilkaset osób za przynależność do mafii oraz działalność przestępczą. Ale, rzecz jasna, ten niedostatek analizy Federico Varesego nie wynika z zaniedbania badacza, lecz z potęgi mafii, która w Rosji nie doznała jeszcze takich ciosów jak we Włoszech.
[1] Wszystkie dane z książki „The Russian Mafia…” F. Varese, Oxford Univ. Press 2005.
[2] Klasycznym w polskiej socjologii przykładem takiego postępowania jest niejawna obserwacja uczestnicząca, jakiej dokonał Marek M. Kamiński w 1985 roku w polskich aresztach. Kamiński spędził w nich kilka miesięcy w związku z działalnością opozycyjną.
[3] „The Sicillian Mafia. The Business of Private Protecion” D. Gambetta, Harvard Univ. Press 1993.
[4] Jak podaje Varese, ten odsetek w niektórych regionach Rosji może być jeszcze wyższy – w Sankt Petersburgu 90% prywatnych przedsiębiorstw płaci haracz.
[5] Op.cit.
[6] „The Russian Mafia…” F. Varese, Oxford Univ. Press 2005.
LINKI:
Pierwsza część filmu na temat rosyjskiej mafii - kolejne odcinki na tej samej stronie.